niedziela, 9 grudnia 2018

Odpowiedni ubiór na ważną okazję.


Są takie momenty w życiu, gdy musimy być odpowiednio ubrani. Są też takie, gdy zależy nam głównie na wygodzie. W końcu są też takie, w których z jednej strony chcielibyśmy dobrze wyglądać, a z drugiej czuć się swobodnie. Często wtedy stajemy przed dylematem "co założyć" i ja też się czasami z nim mierzę. Tym razem wydarzyło się to przy okazji rodzinnego święta - zobaczcie co z tego wyszło.
Wpis powstał we współpracy z marką ORIENT Watches w ramach kampanii #MovingMoments. Zamieszczona poniżej opinia na temat zegarka nie była wcześniej konsultowana. Wpis jest sponsorowany.

Okazja, o której powyżej wspominam to Święto Dziękczynienia. Pewnie wielu z Was się zdziwi, że w ogóle je obchodziliśmy w tym roku z moją rodziną. Część może się nawet oburzyć, że to amerykańska naleciałość i, że w Polsce nie wypada albo nie ma sensu jej celebrować. Odpowiem Wam krótko - każda dodatkowa okazja by spędzić czas wspólnie z najbliższymi jest dobra i warto. W końcu święto stało się dla nas po prostu pretekstem by usiąść wspólnie przy stole, spędzić miło czas i zjeść coś pysznego :) Oczywiście można to robić również bez okazji, ale czasami ta specjalna "świąteczna" atmosfera sprawia, że staramy się nieco bardziej niż zwykle i moim zdaniem to pozytywna rzecz.
Jak zwykle przy tego typu sytuacjach, pojawia się jednak kwestia ubioru. Stanowiska są różne, często zdarza mi się rozmawiać o nich w kontekście Wigilii (tutaj znajdziecie mój wpis na ten temat) i miałem okazję spotkać się z przeróżnymi koncepcjami. Są tacy, którzy wolą ubiór bardzo formalny i na takie okazje nie wyobrażają sobie niczego poza garniturem. Są też tacy, którzy wolą czuć się swobodnie i niewiele zmieniają swój codzienny ubiór, argumentując, że najważniejsza jest okazja, a nie to co mają na sobie. W końcu jestem ja i moje pośrednie podejście. 
Rodzinne spotkania i święta to nie są dla mnie formalne okazje, które wymagałyby założenia garnituru. Jest ciepła, domowa atmosfera, której nie chcę zaburzać przez garnitur, który w moim otoczeniu jest odbierany jako ubiór oficjalny. Oczywiście mógłbym wybrać taki o miękkim, swobodnym charakterze, np. flanelowy, tylko po co? Większości Polaków i tak skojarzy się on z czymś formalnym, mało kto rozróżnia takie niuanse. Zależy mi również na tym, by czuć się swobodnie i nie odstawać od reszty uczestników spotkania. Dlatego decyduję się najczęściej na marynarkę, a czasami tylko na koszulę lub golf.
To co znajdzie się pod marynarką, zależy mocno od danej okazji. Jeśli to jakieś przyjęcie w środku lata, zrezygnuję z krawata i stawiam na jakieś lżejsze ubrania, odważniejsze wzory i kolory. Jeśli to jakieś większe święto, w którym uczestniczą nie tylko moi najbliżsi, wtedy zwykle zakładam zestaw koordynowany, razem z krawatem, by dodać odrobinę tej formalności. Dobrym pomysłem jest ciemna marynarka i biała koszula, to zawsze kojarzy nam się odświętnie. W końcu, gdy wydarzenie jest bardziej kameralne, wtedy decyduję się na swobodniejszą wersję "pod krawatem", wybierając casualowe knity i mniej eleganckie kolory.

Nasze Święto Dziękczynienia było właśnie z tej ostatniej kategorii. Wspólna kolacja, relaks na kanapie, jakiś seans filmowy, zwykły relaks ze świąteczną nutą w tle. Postawiłem na rzeczy, w których czuję się swobodnie, takie które lubię, bo to wydaje mi się w tym całym ciuszkowym zamieszaniu najważniejsze - dobrze się czuć zarówno w swoim ubraniu, jak i sytuacji.
Brązowa flanelowa marynarka oraz błękitna koszula z cienkiej bawełnianej flaneli to zestaw, który kojarzy mi się bardzo z jesienią, ma taki ciepły i "przytulny: charakter. Wszystko przez te miękkie materiały, które po prostu przyjemnie się nosi. Jeansy to rzecz, z którą przeprosiłem się dopiero w tym roku, po kilku latach nieobecności w mojej szafie (więcej o tym przeczytacie wkrótce). Całości dopełnia wspomniany wyżej knit, czyli dziergany krawat, wełniana poszetka, zegarek ORIENT Bambino Small Seconds oraz dwóch najważniejszych asystentów kolorystycznych - złoty Leon i czekoladowy Bruno ;)
Jest dosyć prosto, choć swobodnie można byłoby zrezygnować z poszetki i krawata, a nawet marynarki. Ja po prostu jestem przyzwyczajony, chodzę w nich praktycznie codziennie. Za to zegarek jest czymś do czego faktycznie musiałem się przyzwyczaić, gdyż wcześniej nosiłem je tylko epizodycznie, niezbyt długo i niezbyt intensywnie.
 
Muszę przyznać, że ta odświeżona wersja klasycznego Bambino od ORIENT Watches zaskoczyła mnie swoją solidnością. Zegarek "czuć na ręce", choć nie jest bardzo duży, to przy moich szczupłych nadgarstkach, nie chciałbym nosić większego. Autorski  mechanizm automatyczny sprawia, że koperta tego modelu jest nieco grubsza niż te, do których byłem przyzwyczajony, ale pamiętajcie, że jestem zegarkowym amatorem ;) Najzabawniejsze jest to, że Orientowi przyglądałem się już wcześniej, planując zakup starszej wersji Bambino V2. Spodobała mi się ich stonowana, prosta i elegancka stylistyka oraz połączenie brązu na pasku i złotej koperty. Aż tu nagle pojawia się propozycja by przetestować ich zegarek, w nieco nowszej wersji - to chyba szczęśliwe zrządzenie losu, bo póki co jestem z niego bardzo zadowolony. Model, który użytkuję od około 2 miesięcy to RA-AP0004s ORIENT Bambino Small Seconds, gdybyście byli nim zainteresowani.
Podsumowując, jeśli nie wiecie jak się ubrać na rodzinną okazję, rozejrzyjcie się co wybierają Wasi najbliżsi, by zorientować się jaka będzie formalność spotkania - ewentualnie nie bójcie się o to zapytać kogoś bliskiego. Następnie wybierzcie coś w czym będziecie się czuć swobodnie i dobrze. W końcu najważniejsze jest to, byście te wspólne chwile spędzili jak najmilej. Ubiorem wiele można przekazać i warto o tym pamiętać, ale nie on jest w życiu najważniejszy. Przyznaję się Wam bez bicia, że po wspólnej kolacji, na kanapowy relaks, przesiadłem się z marynarki na golf. Nawet w rozciągniętym swetrze można spędzić wspaniałe chwile w gronie najbliższych i tego Wam wszystkim życzę! :)

Ah, rozpisałem się dziś, to chyba wynik mojej dłuższej nieobecności tutaj. Nazbierało się tematów do opisania i jakoś te słowa same wylewają się spod palców, więc mam nadzieję wkrótce nadrobić zaległe tematy i przedstawić Wam kilka nowych. Mam nadzieję, że miło się Wam czytało i do następnego!
Meander

Marynarka: Macaroni Tomato MTM
Koszula: Macaroni Tomato MTM
Krawat: Poszetka.com
Poszetka: Poszetka.com
Zegarek: ORIENT Watches
Pasek: Sartolane
Jeansy: Levi's

Fotograf: @werophoto

2 komentarze:

  1. Bardzo fajna stylizacja oraz pomysł, by elegancko, nieformalnie spędzać święta z rodziną. Brakuje mi tu jednej, jedynej rzeczy: butów. Oboje wiemy, że buty to podstawa elegancji. Nie chcę się czepiać. Po prostu rzucam hasło do dyskusji. Czy nie warto w ten wyjątkowy dzień ubrać obuwia, nawet gdy na co dzień w domu się chodzi bez?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze? Szkoda mi parkietu, by niszczyć go eleganckim obuwiem ;) Zestaw byłby pełniejszy, ale ja czułbym się nieswojo, a jak wyjaśniam we wpisie, najważniejszy był komfort. Oczywiście jeśli ktoś preferuje zestaw z butami, nie widzę przeszkód :)

      Usuń