sobota, 14 kwietnia 2018

Felieton #14 - Szanujcie poszetki.

Pomysł na wpis pojawił się któregoś dnia w pracy. Widuję wielu dobrze ubranych facetów, wielu którzy dopiero zaczynają pracę nad swoim ubiorem i wielu, którym jest to obojętne. Różnice między nimi potrafią być bardzo drobne - lepiej dopasowana marynarka, trafniejsze połączenie kolorów, czy dodatków. To właśnie w tych ostatnich potrafi być pies pogrzebany i łatwo dzięki nim rozróżnić wytrawnego gracza od zapalonego amatora.

Jakiś czas temu popełniłem wpis dotyczący akcesoriów w męskim ubiorze pt. Siła Detali. Podkreślałem w nim wagę jaką mogą mieć pozornie drobne elementy dla całościowego odbioru zestawu. Przy pomocy poszetki, krawata czy szalika można czasem zupełnie odmienić zestaw.
Dziś chciałbym się skupić na zjawisku odwrotnym, czyli jak poprzez niedbałość o detale łatwo zestaw zniszczyć.
W ostatnich latach renesans przeżywają poszetki, to im poświęcam dziś uwagę. Rzuciło mi się ostatnio w oczy, że coraz więcej gwiazd i osób publicznych zaczyna nosić te małe kawałki tkaniny wetknięte w kieszonkę piersiową. Dzięki temu poszetki trafiają do coraz szerszego grona odbiorców i interesuje się nimi coraz więcej mężczyzn.
Najczęściej niestety samo zainteresowanie nie wystarcza, by poradzić sobie z poszetką. Wetknięcie byle jakiego kawałka materiału do brustaszy nie załatwia sprawy. Nie stajemy się automatycznie bardziej stylowi. Cała magia tkwi w odpowiedniej koordynacji dodatków i dopasowaniu ich do reszty detali. Nie ważne czy mają się wyróżniać, czy uzupełniać, ważne by pasowały do całości. Bez tego nie uzyskamy dobrego efektu.

Oczywiście duża część osób nie zwróci na to większej uwagi, ewentualnie podświadomie nie odbierze naszego zestawu jako ładnego. Gdy jednak trafimy na kogoś kto liznął nieco tematu, będzie mu łatwo zauważyć nasz brak doświadczenia, czy to, że nie przyłożyliśmy odpowiedniej uwagi do szczegółów.
Nie mam na myśli, że należy pisać doktorat z koordynacji dodatków, to nie fizyka kwantowa. Czasem po prostu warto się zastanowić, czy poszetka jest nam w ogóle potrzebna, czy może zamiast uświetniać zestaw, po prostu go psuje. Mnie szczególnie rażą niedbale złożone wiechcie wystające z kieszonek piersiowych. Składanie poszetki to żadna sztuka tajemna, nauczyć się tego można w kilka minut, a efekt potrafi być diametralnie różny od kawałka wystającego materiału. Jeśli nie mamy czasu lub ochoty by złożyć ją estetycznie, po co w ogóle zadawać sobie trud jej dobierania lub w ogóle wykorzystania?
Warto przywiązywać wagę do szczegółów. To trochę tak jak w sporcie - między zawodnikami klasy światowej, a przeciętnymi różnice bywają nieznaczne. Czasem to kilka minut na torze lub o kilka procent lepsze statystyki. Jednak to właśnie na te kilka minut, czy procent trzeba nierzadko poświecić lata treningów i wysiłku. Ubrania to nie jest taka poważna sprawa, ale różnice są podobne. Założyć krawat, potrafi większość facetów - zawiązać i dobrać go poprawnie już niewielu.

Szczególnie ważna jest ta pozorna niedbałość w ubiorze. Uwierzcie, jest z reguły uważnie przećwiczona i wystudiowana, wynika z doświadczenia. Z setek zawiązanych krawatów, złożonych poszetek oraz wielu prób i błędów. Dzięki temu, w pewnym momencie można zupełnie o tym zapomnieć i wtedy zaczyna to wyglądać naturalnie. A te drobne detale potrafią zmienić naprawdę wiele i wnieść lub zrzucić nasz styl na zupełnie inny poziom.

Na zdjęciach znajdziecie kilka przykładów mojego ulubionego złożenia poszetki, z kilku sesji zdjęciowych. Niech posłużą za inspirację oraz pożywkę dla dyskusji - warto przywiązywać wagę do poszetki, czy lepiej skupiać się na innych sprawach?
Meander

Fotografie: majkowskifoto.com; mr.firebeard photography; KPMultimedia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz