poniedziałek, 14 marca 2016

Siła detali.


W dzisiejszym wpisie poruszymy kwestię, zdałoby się, mało istotną. Przez wielu pomijaną. A jednak przez wielu uważaną za ostateczny klucz do ciekawego wyglądu, czy szerzej, własnego stylu. Detale, dodatki, akcesoria. Bo jak to mówią, diabeł tkwi w szczegółach, a odpowiednio dobrana poszetka jest zwieńczeniem zestawu. Najczęściej również tym, co odróżnia zestaw dobry od kiepskiego, a wybitny od dobrego. Zapraszam do lektury oraz obejrzenia kilkunastu przykładów, w których zmiana drobnych elementów, potrafi zupełnie odmienić całość.


Spróbujcie sobie odpowiedzieć na pytanie, który z powyższych zestawów wydaje Wam się bardziej elegancki? Zdecydowanie oba są dość luźne, ale mimo to jeden wydaje się bardzo swobodny, a drugi nieco mniej. Prócz głównych składowych jak marynarka, koszula i spodnie, ogromną rolę odgrywają również dodatki. To dzięki nim najłatwiej jest przesuwać granicę formalności tego co mamy na sobie. Jeśli wybierzemy gładki krawat o stonowanym kolorze oraz prostą poszetkę, uzyskamy równie spokojny zestaw. Jeśli zaś postawimy na wyraźne faktury, wzory i kolory dodatków każdy kolejny z nich odbierze nieco formalności.
Przy okazji, na powyższym przykładzie widzicie klasyczne połączenia kolorystyczne, a także parę eksperymentów. Przede wszystkim granat z zielenią (konkretnie miętą) - letnie, lekkie i świeże połączenie. Do tego absolutny klasyk czyli, granat i bordo. Bordowe dodatki na drabinie uniwersalności sytuowałbym chyba zaraz za granatowymi, wyjątkowo wdzięcznie się łączą. 
W pierwszym zestawie widać również klasyczną koordynację dodatków, wszystkie do siebie nawiązują kolorystycznie. Jest prosto, bez wodotrysków. W drugim wypadku, na pierwszy rzut oka może się wydawać, że dodatki są każdy z innej bajki. Tymczasem poszetka jest klamrą, która spina i krawat (odcienie niebieskiego) i skarpety (odcienie różowego).



Powyższe trzy przykłady pokazują tak naprawdę rolę najmniejszych detali, bo tylko one się w nich zmieniają. Mamy wyraźny akcent w postaci krawata. Na pierwszym zdjęciu jest on włożony między poły marynarki, tak by było go widać więcej. Tworzy to mocny punkt, ale poszetka jest mniej odlotowa, więc nie dzieje się aż tak dużo. Na drugim i trzecim zdjęciu krawat jest schowany, a poszetka dopasowana do niego oraz do skarpet. Tworzy się ponownie klasyczna koordynacja dodatków w obrębie jednego koloru. Jednak róż jest na tyle intensywny, że nie mamy wrażenia nudy. Wręcz przeciwnie, dodanie jeszcze czegoś (koloru czy wzoru) mogłoby spowodować przesyt i bałagan.
Pozostają buty. Na początku wybrałem brązowe, kierując się dopasowaniem do granatowej marynarki. Potem postanowiłem spróbować z granatowymi i według mnie dużo lepiej pasują. Uspokajają nieco dół zestawu i wpisują się w klimat letniej kompozycji. Mimo to, moim ulubionym z powyższych trzech, jest pierwszy, głównie ze względu na tę niedopasowaną poszetkę. To dość ryzykowny zabieg, bo dzieje się dużo, ale czasem warto spróbować ;)



Kolejne zabiegi kolorystyczno-koordynacyjne. Na pierwszy rzut poszetka. To jeden z moich ulubionych sposobów jej dopasowywania. Nie do krawata, a do jakiegoś innego elementu zestawu. W tym wypadku są to oczywiście spodnie, ale równie dobrze mogłaby to być kamizelka, czy koszula.
Dalej zaczyna się zabawa. Oba zestawy spina granatowa kurtka na skuter i bordowy ocieplacz. W pierwszym krawat został dobrany do kurtki i butów, a skarpety do ocieplacza. Na drugim zdjęciu krawat zostaje dobrany do ocieplacza i butów, a skarpety do kurtki. Wszystko jednak obraca się wokół komplementarnej palety barw - odcienie niebieskiego i czerwonego. Mamy zatem granat, pomarańcz i bordo, zmieniają się tylko miejsca i proporcje. Gdyby spodnie wymienić na beżowe lub szare, wyszedłby naprawdę bardzo stonowany zestaw, w klasycznej kolorystyce.


Kolejna wariacja na temat kurtki i ocieplacza. Spostrzegawczy zauważyli już, że zmieniło się kilka elementów od poprzednich zdjęć, ale różnice pomiędzy tymi dwoma są niewielkie. Ba, właściwie zmieniam jedynie poszetkę i ułożenie butów. Na tych przykładach chciałbym Wam przedstawić i opisać dwie kwestie. Obie opierają się o kontrast. 
Po pierwsze poszetki. Ich ułożenie i kolor mogą się wydawać ostatnią rzeczą, na którą warto zwrócić uwagę, ale porównajcie oba zdjęcia. Na pierwszym klatka piersiowa dostaje dodatkowego kolorytu, dużo więcej się dzieje, jest pewna dynamika. Na drugim mamy sytuację odwrotną. Nie ma dominującego koloru, dodatki aż tak bardzo się nie wyróżniają, jest dość spokojnie. Niby mała rzecz, ta poszetka, a wiele potrafi zmienić.
Druga kwestia, którą chciałbym poruszyć, to niski kontrast kolorystyczny pomiędzy górą zestawu, a dołem. To ogólnie dość trudne zagadnienie, bowiem zbyt duża zbieżność kolorów może sprawić wrażenie, że mamy na sobie kombinezon, a nie dwie oddzielne części ubrania. Warto wtedy ożywić i górę i dół jakimiś kolorami (w powyższych wypadkach bordo), ew. postawić na wyraźnie inny odcień tej samej barwy (choć odchodzimy wtedy od niskiego kontrastu). Ewentualnie po prostu się tym nie przejmować i nosić tak jak jest nam wygodnie (ryzyko społecznego niezrozumienia jest jednak wysokie ;)).


Zmiana dodatków i butów. Niby to samo, ale wciąż w nowej odsłonie. Powraca temat kontrastowej poszetki. Na pierwszym zdjęciu łączy się ona z krawatem wszystkimi kolorami (zieleń i niebieski), ale jest słabo widoczna. Na drugim, mimo iż ułożona mniej "wystająco", to jednak odznacza się dużo bardziej, nawiązując żółtymi akcentami do pasków na krawacie, a tłem do koszuli.
Buty to próba rozsądzenia jaki odcień brązu będzie tu lepiej pasował. Według mnie ten z prawego zdjęcia. Przy dość ciemnej całości, jasnobrązowe buty nieco rozświetlają dół zestawu. Natomiast przy takiej palcie kolorów sprawdzą się zarówno buty ciemno, jak i jasnobrązowe, bo dobrze łączą się i z granatem i z zielenią.



Ostatnie trzy przykłady i ponownie kontrasty, kolory i więcej kolorów. Tym razem jednak role się nieco odwróciły. Jak widzicie, zdecydowałem się na casualową koszulę. Ciemnozielona w granatową kratę, dość mocno zlewa się z granatową kurtką. Dlatego dorzuciłem jasnobłękitne spodnie, by nieco ożywić całość. To zresztą najprostsza i najczęściej stosowana zasada łączenia ubrań - ciemna góra i jasny dół. 
Początkowo, w nawiązaniu do zupełnie luźnego wydźwięku zestawu, wybrałem krawat z bawełny o wyraźnym splocie. Jest bardzo swobodny, ma dość proste kolory, wydawało mi się, że gładko połączy się z trudną koszulą. Dodałem poszetkę, by wprowadzić trochę kolorytu i et voila! Po chwili doszedłem jednak do wniosku, że jest nieco zbyt ponuro. Jednak ciemna koszula sporo zmienia.
Postanowiłem zatem zmienić krawat na jasnobłękitny, który rozświetlił górę zestawu, łącząc się ze spodniami i skarpetami. Została poszetka, którą po chwili wymieniłem na błękitną, osiągając prawie efekt all-blue. Zrobiło się po prostu zbyt błękitno, ale zestawienie krawata i poszetki bardzo mi się spodobało, więc postawiłem na żółte 
skarpety, by wprowadzić dodatkowy kolor. To właśnie ten ostatni zestaw jest według mnie najbardziej udany z trzech powyższych.


Na sam koniec jeszcze dwa zdjęcia. Pierwszy zestaw to wyjściowy, od którego zaczynałem konstruując wszystkie powyższe, na których widzicie knity (dziergane krawaty) - sporo się zmieniło prawda? ;)
Drugi, to sytuacja odwrotna, czyli zestaw końcowy, którym zakończyłem zabawy z dwurzędówką, po wszystkich próbach jakie widzieliście wyżej. To nieco nieudana próba koordynacji poszetki i skarpet, bowiem na zdjęciu ostatecznie niewiele widać. Skarpety tymczasem, są w drobną różową jodełkę, a poszetka w delikatny różowy paisley. Miało być pięknie, wyszło trochę nudno. Morał z tego prosty - nie rezygnujmy z krawata, bo potrafi on wiele uratować :D

Na dziś, to koniec moich wywodów. Jeśli mielibyście jakieś pytania dotyczące łączenia wzorów, faktur, czy kolorów albo chcielibyście poczytać jakieś konkretne porady - śmiało, piszcie w komentarzach, a ja postaram się udzielić odpowiedzi na Wasze pytania. Chętnie poczytam też Wasze uwagi, co sądzicie o przedstawionych przeze mnie propozycjach. Ja miałem sporo zabawy tworząc je i polecam Wam takie eksperymenty, bo najlepiej uczyć się w praktyce.

Meander



Zdjęcia we wpisie są mojego autorstwa, a prezentowane ubrania pochodzą z letniej kolekcji marki +Macaroni Tomato Warszawa.

4 komentarze:

  1. Wydaję mi się że trochę przekombinowałeś z kilkoma zestawami, ale oczywiście nie uważam ich za niepoprawne. Natomiast na pewno nie pasuje mi zupełnie łączenie kurtki i ocieplacza z koszulą z krawatem, nawet jeśli jest to mniej formalna koszula i dziergany krawat, po prostu nie lubię takich połączeń. Zestaw pierwszy też jest dla mnie nieco mylący, skoro uważasz ten po lewej jako bardziej elegancki ja widziałbym tu buty ze skóry licowej albo przynajmniej zamszowe oksfordy lub brogsy derby ale zamszowe mokasyny to dla mnie najmniej formalne buty. Nie trafiają do mnie zupełnie też zestawy z zieloną koszulą w kratę, ale może nie będę się rozpisywał już. Dwurzędówka i różowy krawat ekstra. To moja opinia na ten temat i jednocześnie bardzo doceniam ten wpis, bo widać że włożyłeś konkretną pracę.
    Pozdrawiam Daniel

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, Danielu ogromnie Ci dziękuję za tak sążnisty komentarz! Zgadzam się z Tobą, że sporo w tych zestawach kombinacji, ale byłą ona zamierzona. To nie miały być bardzo proste, klasyczne połączenia, a raczej forma zabawy dostępnymi elementami i sprawdzanie co do czego pasuje. Zatem w przypadku butów masz rację, licowe pasowałyby lepiej, podbijając formalność. Ale cały komentarz powstał już na blogu, a ten zestaw nie był akurat pod to układany i niestety butów nie dało się już wymienić ;) Ciekawi mnie natomiast Twoja opinia w kwestii zestawów z kurtką i ocieplaczem, bo ja nie widzę w nich zgrzytu. Miało być na maksa nieformalnie i wydaje mi się, że nawet z krawatem się udało to uzyskać (a bez nie wygląda to zupełnie, próbowałem).
      Niedługo zapewne kolejny wpis tego typu, jak już uzbiera się nieco nowych zdjęć (a zestawy wciąż się tworzą), więc mam nadzieję, że znowu pokusisz się o ocenę. Jeszcze raz dzięki za poświęcony czas na tak solidny komentarz :)

      Usuń
    2. He nie ma sprawy, po prostu jak wiem dokładnie co chce powiedzieć to mówię to ;) A skoro miała być zabawa i nieformalność to zestawy są w takim razie okej. Wyobrażam sobie, że ten zestaw bez knita byłby bardzo nudny. Jeśli chodzi o wprowadzanie kurtki czy jakiegoś bezrękawnika, ocieplacza to w sumie najbardziej nie pasuje mi to przy bardziej eleganckich stylizacjach a tu jak się drugi raz przyjrzałem to nawet mi to leży i nie wali się stylistycznie ;p Natomiast co zapomniałem jeszcze dodać nie lubię też wciskania poszetek gdzie tylko się da, np. w tej kurtce lub kurtce dżinsowej czy nie daj Boże skórzanej.
      PS Na pewno przeanalizuje kolejne zestawy jakie będą się pojawiać i skomentuję :)

      Usuń
    3. Cieszę się, że jednak się przekonałeś częściowo do moich eksperymentów ;) Wciskanie poszetek gdzie się da bywa ryzykowne, ale mam wrażenie, że w tym wypadku bez niej krawat byłby zbyt osamotniony. Natomiast do kurtki skórzanej zdecydowanie nie. Do jeansowej... Hmmm, wiele zależy od poszetki, ale też raczej tego nie widzę. Próbowałem nawet z wojskową kurtką, nie zagrało zupełnie :P

      Usuń