poniedziałek, 12 marca 2018

#Podróże - Mediolan

Na początku lutego miałem okazję w ramach służbowego wyjazdu odwiedzić Mediolan. Mówi się o tym mieście, że jest stolicą światowej mody, więc czy mogłoby się trafić dla mnie lepsze miejsce na wyprawę? Przekonacie się w dzisiejszym wpisie, zapraszam!

Jak wspomniałem, do Włoch wyjechałem służbowo, żeby odwiedzić targi Milano Unica, czyli jedne z najbardziej znanych targów tekstylnych. Wydarzenie skupia topowych włoskich i zagranicznych producentów akcesoriów, dodatków i tkanin, choć należałoby napisać - tkanin przede wszystkim.
Zanim jednak o samych targach, kilka słów o mieście.

Mediolan powitał nas niesprzyjającą aurą. Było chłodno, mgliście i wilgotno jak na włoskie warunki, ale w ciągu dnia nieco się rozpogodziło. Wylądowaliśmy na lotnisku w Bergamo i autobusem przejechaliśmy wprost na targi, więc samego miasta widziałem niewiele. Mogę jedynie pochwalić bardzo sprawną komunikację, gdyż dotarliśmy na miejsce szybko i bezproblemowo. Panorama roztaczająca się podczas przejazdu to typowe północne włoskie miasto - industrialne, bez wyraźnego "wysokiego" centrum, stosunkowo nowoczesne architektonicznie.

Po kilku godzinach spędzonych na targach przyszła pora na powrót do centrum, krótką regenerację w hotelu i wieczorny spacer po najważniejszych atrakcjach - Il Duomo i Galleria Vittorio Emanuele II, czyli mediolańskiej katedrze oraz słynnej galerii handlowej. Trzeba przyznać, że obie budowle sprawiają niesamowite wrażenie swoim rozmachem. Plac przy katedrze oświetlony latarniami i blaskiem otaczających go witryn wyglądał spektakularnie. Monumentalne wejście do Gallerii zmusza do zadzierania głowy wysoko, lecz wysiłek szybko się odpłaca gdy dostrzeżemy pięknie zdobiony dach i malowidła przy sklepieniu. Jeśli mielibyście odwiedzić jedynie dwa miejsca w Mediolanie, mając tylko chwilę czasu, powinny być to właśnie te dwa budynki. Warto.

Drugiego dnia udało nam się wyrwać z targów ciut wcześniej i załapać się akurat na zachód słońca przy Duomo, przepiękny widok! Dzięki wcześniejszej porze zdążyliśmy również wejść do środka i jeśli katedra zrobi na Was wrażenie z zewnątrz, to w środku możecie zaniemówić. Tak jak ja tuż po przekroczeniu progu. Ogromna przestrzeń, misterne wykończenia i świadomość z tyłu głowy, że cały budynek powstawał przez setki lat mozolnej pracy, bez użycia nowoczesnych technologii i maszyn, naprawdę zmienia percepcję tego miejsca.

W trakcie kolejnego wieczornego spaceru udało mi się również odwiedzić słynną Via Montenapoleone oraz sąsiadujące z nią wąskie uliczki pełne fantastycznych kamienic, ekskluzywnych butików i fenomenalnych wystaw oraz ekspozycji. Co prawda mało było miejsc w stylu, który najbardziej lubię, raczej modowe butiki, ale i tak miło było popatrzeć na te misterne kompozycje na witrynach. Jako iż to dalej ścisłe centrum miasta, tutaj również polecam zajrzeć mając chwilę czasu. Pamiętajcie, by prócz Montenapoleone zahaczyć o równoległą Via della Spiga, która mi wydała się nawet bardziej urokliwa, bo bardziej kameralna.

Nie był to wyjazd typowo turystyczny, czasu na zwiedzanie nie było zbyt wiele ale wydaje mi się, że udało mi się zobaczyć przynajmniej podstawowe atrakcje jakie miasto ma do zaoferowania. W ramach wisienki na torcie i kulturalnej przyjemności zajrzeliśmy jeszcze do Gallerie d'Italia na wystawę dotyczącą twórczości Caravaggia i jego następców, ale ku naszemu drobnemu rozczarowaniu, obraz Caravaggia był tylko jeden :D Za to udało mi się zobaczyć kilka innych ciekawych dzieł. Dwa prezentowane powyżej wydają mi się bardzo ciekawą inspiracją kolorystyczną dla jakiegoś zestawu w przyszłości.

A co do samych targów, jedno słowo wyjaśnia wszystko - skala. 4 hale, kilkuset wystawców, długie kilometry korytarzy i mnóstwo ciekawych rzeczy do zobaczenia. Niestety, targi są ściśle branżowe, nie da się wejść na nie z wolnej stopy, gdybyście byli ciekawi zawartości. Z drugiej strony, nie ma tam również nic ciekawego dla klienta detalicznego ;)
Za to dla osoby z branży, to jak wizyta w sklepie z cukierkami. Nie mówię tylko o ilości rzeczy, które można zobaczyć na żywo, ciekawostek jakich można się dowiedzieć, czy branżowych spotkań, ale przede wszystkim o kopalni inspiracji jaką są targowe korytarze. Śmiem zaryzykować stwierdzenie, że tylu dobrze ubranych facetów nie widziałem nawet na Pitti. Może to kwestia tego, że dużo więcej było świetnej klasyki, a mniej nachalnej ekstrawagancji lub tego, że w halach nie było takich tłumów i lepiej można było się przyjrzeć? Nie wiem, ale jednego jestem pewien - wróciłem do domu z garścią pomysłów na nowe, ciekawe realizacje!

Jak oceniacie taki quasi-podróżniczy format? Warto by od czasu do czasu pojawił się taki wpis? Dajcie znać w komentarzach i do następnego!
Meander

2 komentarze:

  1. Myślę, że kilka takich wpisów by nie zaszkodziło a ożywiło trochę i wygląd bloga i jego tematykę, więc jak najbardziej jestem za :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zatem postaram się, by pojawiały się nieco częściej :)

      Usuń