wtorek, 23 maja 2017

Projekt garnitur #1


Pierwszy garnitur na miarę to nie lada krok milowy dla pasjonata męskiej elegancji. Trochę taki mityczny Święty Graal. Najczęściej wiążą się z nim ogromne oczekiwania i sami na siebie narzucamy sporą presję. Wybór zaś wcale nie należy do łatwych pośród mnogości opcji i materiałów. Jeśli zatem jesteście ciekawi procesu myślowego jaki przeszedłem przy swoim pierwszym zamówieniu na miarę, zapraszam do lektury.

Uwaga, wpis przedstawia opis procesu decyzyjnego. Opisaniem samego procesu składania zamówienia, zbierania miary itp. zajmę się w jednym z kolejnych wpisów.

Niewątpliwą zaletą pracy w branży modowej przy zbieraniu miar, jest ciągły dostęp do różnych smaczków. A to można zobaczyć jakiś ciekawy materiał, a to sprawdzić fason marynarki, czy przymierzyć jak układają się różne rozmiary. Niestety, mnogość wyborów nie ułatwia sprawy, gdy samemu przyjdzie nam się zdecydować. Mam wrażenie, że jest wręcz przeciwnie.

Do głowy wciąż przychodzą tysiące pomysłów na to co by się akurat przydało - a to granatowy formalny z wełny czesankowej, a to szara flanela, a to czekoladowy tropik. Oczywiście do takich spraw najlepiej podchodzić na chłodno, zastanowić się czego brakuje nam w szafie i lukę uzupełnić. Zapewne jednak wiecie jak to jest, kiedy nam na czymś bardzo zależy. Angażujemy się niewspółmiernie do potrzeby i najczęściej wcale to sprawie nie pomaga.

W moim przypadku było podobnie. Kiedy podjąłem decyzję o szyciu, wydawało mi się, że mam jasny plan tego co chcę uszyć jako pierwsze. Gładki, ciemnogranatowy garnitur - formalny klasyk z wełny czesankowej. Brak mi takiego, a klasyka jest ponadczasowa, więc przy dobrym wykonaniu mógłby mi bardzo długo służyć. Jednocześnie nie mam za wiele okazji by taki garnitur założyć, wiec pojawiły się kolejne pomysły. Może coś bardziej uniwersalnego lub przydatnego?

Zbliżenie na splot wybranego przeze mnie materiału.

Ten sam materiał z nieco większej odległości.
Przerobiłem kilka różnych koncepcji - od usportowienia granatowego klasyka innym fasonem, przez pójście w zupełnie nieformalną stronę i uszycie zestawu koordynowanego, aż po czekoladowy garnitur z przewiewnego fresco. Do ostatecznego starcia stanęły wspomniany przed chwilą czekoladowy sportowy garnitur oraz ciemnoniebieski garnitur z tkaniny podobnej do fresco, ale o nieco drobniejszym splocie.

Rozważyłem za i przeciw. Czekolada jest na pewno mniej uniwersalna, ale za to ciekawsza i trudniejsza do ewentualnego kupienia w sieciówce. Za to ciemnoniebieski da się łatwo rozkompletować, pasuje praktycznie do wszystkiego, ale w mojej szafie jest już sporo ubrań w tym odcieniu, czy jest sens dodawać kolejne?


Jak zapewne domyślacie się po zdjęciach, zdecydowałem się ostatecznie na niebieski (w rzeczywistości jest jaśniejszy niż na zdjęciach). Uznałem, że klasyki nigdy za wiele, mojemu ulubionemu blezerowi przyda się jakiś zastępca oraz, że warto podążać nurtem sezonowania garderoby. Idzie lato, więc letni garnitur będzie jak znalazł, zaś na jesień będę mógł pomyśleć nad kolejnym projektem. Ciemnoniebieski garnitur da mi dużą możliwość rozkompletowania oraz swobodę w łączeniu z innymi rzeczami. Jednocześnie to wciąż garnitur, więc jest wystarczająco formalny by sprawdzić się na różnego rodzaju przyjęciach, weselach itp., które mają nieco luźniejszą atmosferę. Przede wszystkim zaś, idealnie wpisuje się w model, na którym opieram swoją szafę, czyli smart-casual. Granatowy i formalny, wspomniany na początku wpisu, zdążę jeszcze zdobyć i wcale nie muszę go szyć, może trafię na coś ciekawego z wieszaka.

Pozostało mi rozważyć detale, które pasowałby swoim charakterem do wybranej tkaniny. Postawiłem oczywiście na nakładane kieszenie, które pozwolą mi wykorzystać marynarkę jako osobną część. Do tego dość szerokie klapy otwarte oraz cięta po łuku kieszonka piersiowa. Spodnie z pojedynczą zaszewką oraz dość dużym mankietem, czyli jak lubię, po włosku ;) Do tego zestawu postanowiłem uszyć specjalną koszulę. Zdjęcie próbnika macie poniżej, jak myślicie jaki to typ koszuli i który materiał wybrałem?


Całość to część większego projektu, którym pochwalę się Wam w następnym wpisie. Gdybyście mieli jakieś pytania dotyczące procesu zamawiania, piszcie w komentarzach. Do następnego!
Meander

9 komentarzy:

  1. Jestem ciekaw, jak wyjdzie. Najbardziej jestem ciekawy... koszuli :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koszula już właściwie jest, ale czeka na swoją okazję ;)

      Usuń
  2. Jeszcze nigdy nie miałem garnituru na miarę, ale może niedługo się zdecyduję :) Póki co czekam na kolejny wpis!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się w miarę dokładnie opisać cały proces na blogu :)

      Usuń
  3. Ja już mam za sobą pierwszą przygodę z garniturem szytym na miarę. Fakt, sporo pracy, która zaczyna się już przy wyborze materiałów. Ale nie ma co - tak idealnie skrojonego i dopasowanego garnituru nie znajdzie się wśród gotowych. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie ma się bardzo regularnej sylwetki, to będzie to nie lada wyzwanie ;) Z ciekawości, co uszyłeś?

      Usuń
  4. Garnitur uszyty na miarę powinien znajdować się w garderobie każdego Mężczyzny! Uwielbiam sam decydować o wszystkich detalach przy procesie szycia garnituru na miarę. Personalizacja marynarki jest dla mnie najważniejsza!

    OdpowiedzUsuń